Skip to main content Scroll Top

Motocyklami przez Meksyk – odkrywając wybrzeże Sonora

Droga ciągnęła się po sam horyzont wijąc się przez morze piasku, kamieni i wyciągających swe ramiona ku słońcu kaktusów saguaro. W ciągu dnia słońce paliło bezlitośnie, a temperatura sprawia, że każdy postój, gdzie mogliśmy ukryć się przed rozgrzaną tarczą słońca to dla nas były chwile wytchnienia. Tak powitał nas Meksyk i pustynia Sonora, którą przecież znaliśmy już ze Stanów Zjednoczonych, tutaj jednak pokazała nam zupełnie inne oblicze.

Granicę przekroczyliśmy w Mexicali. To typowe przygraniczne miasteczko – surowe, pełne warsztatów sachochodowych i knajpek z jedzeniem, bardzo głośne i bardzo ruchliwe. Dla większości podróżników jest po prostu bramą do dalszej podróży – w stronę pustyni Sonora lub w stronę Baja California. Czasami tylko ktoś zatrzyma się na jeden dzień, żeby kupić sobie lokalną kartę SIM i zrobić zakupy, żeby o świcie wyruszyć dalej. Samo w sobie, prócz specyficznego klimatu, który nie każdemu odpowiada, Mexicali nie ma zbyt wiele do zaoferowania. Ale wystarczy wyjechać tylko z miasta, żeby otoczyły nas znów bezkresne pustynne przestrzenie.

Tam nie jedz – tam Cię zabiją!

Sonora jako destynacja turystyczna nie cieszy się najlepszą opinią wśród podróżników i generalnie większość stara się ominąć ten stan jak najszybciej, korzystając z pobliskiej autostrady. Bliskość granicy ze Stanami Zjednoczonymi i gigantyczne, odludne tereny pustynne, czynią ten region idealnym miejscem dla działalności przestępczej, związanej z przemytem narkotyków i ludzi. To jedne z tych miejsc, o których mówią – tam nie jedz, tam Cię zabiją. My, zupełnie świadomie, nie pojechaliśmy w stronę autostrady, a wybraliśmy drogę numer 3, która biegnie pomiędzy gorącą pustynią Sonora a turkusowym morzem Corteza. I nie zrobiliśmy tego, bo nam życie nie jest miłe, tylko po konsultacjach z naszymi przyjaciółmi z Meksyku, opracowaliśmy trasę, która pozwoliła nam poznać piękno wybrzeża Sonory, jednoczenie pozostając dla nas bezpieczną.

Drogą wzdłuż brzegów zatoki Kalifornijskiej

Każdy dzień naszej wyprawy przez Sonorę w Meksyku wyglądał podobnie. Rano wstawaliśmy razem ze słońcem, żeby być gotowym do podróży, zanim zrobi się nieznośnie gorąco. Póżniej czekała nas droga, ciągnąca się przez pustkowia wśród rozżarzonych piasków, kamieni, skał i stojących nieruchomo kaktusów. Czasami, kiedy droga powiodła nas bliżej wybrzeża, docierała do nas przyjemnie chłodna bryza znad zatoki Kalifornijskiej. A potem przychodził wieczór i malował świat złotem, pomarańczą i czerwienią. Podziwialiśmy te zachody codziennie. Czasami z trasy, bo dzień skończył się za szybko, czasami z campingu, czasami z miejsc, gdzie chyba nawet sam diabeł nie zaglądał. Teraz, kiedy myślę o tym etapie naszej podróży, to w pamięci najostrzejsze są właśnie te chwile, kiedy po całym dniu trudów podróży, patrzyliśmy na niknące za horyzontem słońce. Byliśmy wtedy prawdziwie szczęśliwi. Z kilkoma tymi miejscami, chcielibyśmy się z Wami podzielić w nadziei, że i Wam kiedyś przyniosą ten sam zachwyt.

Palapas de Ejido La Frontera to miejsce, które znaleźliśmy na iOverlander. Ot dwie palapy stojące na klifie z przepięknym widokiem na morze Corteza, gdzie wieczorem można rozbić namiot. Jadąc tam, pamiętajcie, żeby zabrać ze sobą zapas wody!

Puerto Peñasco to typowe nadmorskie, kurortowe miasto, bardzo popularne wśród amerykańskich turystów. Spędziliśmy tutaj tylko jeden wieczór, nie czuliśmy klimatu tego miejsca i z samego rana ruszyliśmy dalej. Chociaż musimy przyznać, że zachód słońca był jednem z piękniejszych, tak jakby całe niebo i morze zapłonęło różem i purpurą.

Na końcu świata

Puerto Lobos to odosobniona, niewielka osada rybacka na wybrzeżu morza Corteza. Próżno tutaj szukać wielkich kurortów, jakie widzieliśmy w Puerto Peñasco, wytwornych restauracji i barów, gdzie sprzedają kolorowe drinki. Tutaj krajobraz jest surowy, proste domy sklecone z tego, co było pod ręką, łodzie rybackie, jeden sklep i jedna knajpka, która równie dobrze mogłaby być czyimś domem, bo jedząc tam czuliśmy się jak podwórku u babci. To nie jest miejsce z folderów turystycznych, a jeden z najmniej zurbanizowanych obszarów Meksyku, pełen autentyczności i prawdziwego życia.

Do Puerto Lobos trafiliśmy dzięki apce iOverlander, którą za każdym razem będziemy polecać, mimo, że zmieniła się dość mocno od swojej pierwotnej wersji. Rozbiliśmy namiot na plaży obok budynku, który kiedyś służył za knajpę. Dzisiaj po niej pozostały już tylko smutne ruiny, ale dla nas były idealne – mieliśmy kawałek cienia w dzień i miejsce, gdzie mogliśmy na spokojnie przygotować posiłki.

Życie na tym zupełnym końcu świata płynie wolno. Z samego rana, zanim słońce wdrapie się wysoko, rybacy wypływali łodziami na połowy. Gospodynie krzątały się dookoła domostw, przygotowywały posiłki, prały, karmiły zwierzęta. W południe Puerto Lobos tonęło w ciszy. Czasami tylko przerywał ją śmiech dzieci, radośnie biegających boso po piaszczystych uliczkach. Dopiero pod wieczór miasto znów ożywało – rozbrzmiewało rytmiczną muzyką mariachi, śpiewem, toastami. Powietrze pachniało wieczorną bryzą i smażonymi rybami, które rybacy przywieźli z połowów. Nikt się nie spieszył, życie po prostu płynęło swoim rytmem i jak ocean, mając swoje przypływy i odpływy.

Pustynia, plaże i zachody słońca

Bahia de Kino było następnym punktem na naszej mapie. Malutkie miasteczko rybackie, nieco większe od Puerto Lobos. Z niewielkiem portem, łodziami kołyszącymi się na wodzie lub wyciągniętymi na plażę i kilkoma malutkimi knajpkami serwującymi świeże ryby i owoce morza. Również i tutaj całe życie skupiało się wokół morza, które było nie tylko źródłem utrzymania całych rodzin, ale też codziennym towarzyszem mieszkańców. Rano rybacy wypływali na połowy, by wieczorem wrócić z pełnymi łodziami, a ich rodziny czekały na nich w porcie. I tak od lat. Niezmiennie.

Zaraz obok starej części Bahia de Kino wyrosła obok plaży nowa, bardziej turystyczna część – Kino Nuevo. Tutaj już nie znajdziemy tego autentycznego, portowego klimatu, codziennego życia mieszkańców, za to poczujemy bardziej wypoczynkową atmosferę. Życie płynie wokół plaży, przyjezdni wygrzewają się w słońcu, dzieci budują zamki z piasku, restauracje wystawiają stoły na plaży, gdzie serwują bardziej wykwintne dania z owoców morza. Nie brak też tutaj barów z kolorowymi drinkami i rozbrzmiewającej w tle muzyki. Bahia de Kino i Kino Nuevo, pomimo bliskości to zupełnie dwa różne światy. Jeden prosty, surowy i bez filtrów, a drugi bardziej nowoczesny, beztroski i wesoły, trochę jak z wakacyjnych pocztówek.

Święta Bożego Nardzenia pod niebem Meksyku

Kiedy nasi bliscy w Polsce siadali do wigilijnego stołu, my siedzieliśmy na plaży obserwując przelatujące nad falami pelikany. Plaża była spokojna, szeroka i zupełnie dzika. Zamiast śniegu otulało nas ciepłe powietrze znad morza Corteza, piasek pod stopami był ciepły i bardzo przyjemny. Nie było kolędowania, za to słuchaliśmy rytmicznej pieśni morza. Trochę zamarzyły nam się mamine pierogi, ale musieliśmy się zadowolić tym, co mieliśmy i tym, co było dostępne w malutkim sklepiku w wiosce obok. Kiedy wiatr zaczął robić się chłodniejszy, a nad wodą zawisł nisko księżyc, poszliśmy do naszego namiotu, który kilka dni wcześniej rozstawiliśmy za wydmą obok. Przygotowaliśmy kolację bożonarodzeniową, a później poszliśmy spać, żegnani tysiącem mrugających do nas gwiazd.

To był jeden z ostatnich naszych dni na wybrzeżu Sonora, później ruszyliśmy przez Sinaloa w stronę Nayarit, gdzie planowaliśmy spędzić nowy rok. Początkowo droga wiodła nas przez suche wzgórza, porośnięte kaktusami, ale im dalej byliśmy na południe od morza Corteza, tym bardziej krajobraz się zmieniał. Pustynne kolory zaczęły ustępować zieleni, rzeki zaczęły płynąć pełniej, nawet powietrze stawało się coraz bardziej wilgotne i duszne. Żegnając pustynie Sonora, wkroczyliśmy w skrajnie odmienny świat zielonego Nayarit.

Posty powiązane

Zostaw komentarz

Privacy Preferences
When you visit our website, it may store information through your browser from specific services, usually in form of cookies. Here you can change your privacy preferences. Please note that blocking some types of cookies may impact your experience on our website and the services we offer.